Pole tekstowe: BIOGRAFIA
Pole tekstowe: FORUM
Pole tekstowe: DYSKOGRAFIA
Pole tekstowe: NEWS
Pole tekstowe: KONTAKT

Fani 6

Pole tekstowe: FANI 7
Pole tekstowe: GALERIA
Pole tekstowe: KONCERTY
Pole tekstowe: KSIĘGA
Pole tekstowe: LINKI

Moja muzyka

( Skaldom i ich wiernym fanom )

 

Wyruszam w podróż magiczną

W muzyki zaczarowany świat

Pod Kraków nocnym tramwajem

Odnaleźć twój zagubiony ślad

 

Wyruszam pod Krywań wysoki

Schodzę potokami w doliny

Gdzie sady kwitną w obłokach

I czasem kochają dziewczyny

 

Wędruję po górach po chmurach

Rozdaję na odpustach gwiazdy

Śpiewam za pól kilo gruszek

Mateuszowi z Komańczy

 

I chociaż między nami morze

Tak blisko do ciebie. Jak blisko

Ja oddam ci połowę świata

Ty możesz mi zabrać wszystko

 

Ty jasny dzień mi przynosisz

I z dzikiej róży wino

Zaplatasz księżyc we włosy

Wszystkim zakochanym dziewczynom

 

Gdy odnajdziemy się bez słów

Zajęczy poprowadzi nas trop

Wstęgą łąk nad Czarną Hańczę

Gdzie wspólny świat i jeden most

 

Przypomnisz wikliny nad rzeczką

W bluszczach śpiący zapomniany młyn

Spóźnione ptaków odloty

A nad polami malowany dym

 

Dopóki więc jesteś ze mną

W zawiei czy w środku lata

Kołysze nas cicho do snu

Muzyczna harmonia świata

 

Więc gdyby nie śpiewał nikt

Nie śnił wśród kwitnących wiśni

Nigdy by nie wschodziło słońce

W żółtych płomieniach liści

 

A póki ludzie się kochają

Niech cisza krzyczy piosenkami

Niech tylko muzyka rozbrzmiewa

W nas wszystkich i między nami

Nokturn

( Andrzejowi i Jackowi Zielińskim )

 

Tańczą palce wiotkie po klawiszach

Rzewnie płaczą skrzypiec struny drżące

Zmierzch ostatnie szepty wycisza

Żaby za wsią zbierają się na koncert

 

Trawy unoszą się na palcach

Nokturn sennie rozbrzmiewa

Blady księżyc tańczy walca

Z roztargnionym cieniem drzewa

 

Listki wierzby drżą na fortepianie

Połyskują na nim nieba fotosy

Gwiazdy patrzą na ten dziwny taniec

Cichną w dali śpiewne pogłosy

 

Księżyc na łowy się wybiera

Ciszy wieczornej  posłaniec

Umilkł już muzyczny teatr

Usnęły skrzypce w futerale

 

Ballada o starym drwalu

 

Stał nad rzeką las

Pod niebem spał

Wielkie drzewa miał

Ten stary grąd

Pośród traw i drzew

Stał drewniany dom

W chacie mieszkał drwal

Stary jak dąb

 

Co dzień szumiał mu

Zawodził pieśń

Nocą łamał wiatr

Pnie starych drzew

Nie mógł spać drwal stary

W nocy w łóżku swym

Palił świece. Błagał

Krzyczał przez sen

 

Wyjął topór z pnia

Do ręki wziął

Uniósł ponad głowę

Błysnęła stal

Rąbał, aż mu ręce

Opadały z sił

Chciał powalić las

Ten stary drwal

 

Tylko jeden raz

Bór słuchał go

Cicho stały drzewa

Na miękkim mchu

Konał stary drwal

A z nim milknął świt

Nikt nie słyszał w ciszy

Ostatnich słów

 

Stare rany wciąż

Zabliźnia czas

Nuci młody las

Radosną pieśń

Błądzi drwala cień

Płacze pośród brzóz

Żył tu stary drwal

Któż o tym wie

 

Mija dzień za dniem

Za rokiem rok

Zarósł chaty ślad

Wśród jeżyn znikł

Kłody starych drzew

Mchem poprószył czas

Żył tu stary drwal

Nie znał go nikt                 

ROMAN RYŚ

romanrys@wp.pl